Mam obawy, że uzależniłam się od lnu. Nie wiem co mi się stało, nigdy lnu nie lubiłam, nigdy go nie nosiłam. Zawsze uważałam, że nadaje się to tylko na worki jak juta, a w worku jutowym chodzić się nie godzi. Podejrzewam zatem jakiś uraz albo zwarcie w mózgu, bo nie mogę przestać, ciągle mi przychodzą do głowy nowe lniane ubrania. W trakcie pisania tych słów, mam już gotowy inny lniany ciuch i dwa kolejne projekty w głowie.

To co widzicie to miała być sukienka, ale tak długo nad nią koncypowałam, że w końcu wyszedł mi komplet. Spódnicę pokochałam od pierwszej przymiarki. Zawsze się bałam konstruować i szyć na levelu “dopasowane”, bo myślałam, że tu mnie będzie cisło (to tak specjalnie), tam mnie będzie gniotło i nie będę w tym chodzić. Nie wiem czemu tym razem postanowiłam zaryzykować, ale tak zrobiłam i o matulu, jaka to była dobra decyzja! Spódnica mimo, że jest dopasowana, to jej totalnie na sobie nie czuję, ale tak totalnie. Nie wiem czy jest to kwestia doskonale miękkiego materiału, czy tego, że jest to ciuch szyty na moją, nie na niczyją inną, miarę. Możliwe, że kombinacja tych dwóch czynników.

Tę prostą spódnicę, bo jest to wykrój przeniesiony jeden do jednego z konstrukcji, bez żadnego modelowania, pokochałam od razu.

Niestety jej już nie mam, a wszystko dlatego, że popełniłam błąd przy konstrukcji bluzki.
Co ma piernik do wiatraka? Już mówię. Otóż bluzkę zrobiłam luźną, tak żeby nie trzeba było jej nigdzie rozpinać (guziki są tylko ozdobą), no i do tej luźnej bluzki zrobiłam ogromny dekolt. Deczko zbyt ogromny. Jestem człowiekiem, który gardzi biustonoszami i najchętniej bym je wszystkie spaliła, więc śmigam ochoczo bez. Niestety przez ten ogromny dekolt i moje umiłowanie wolności bluzka stała się ubraniem, które trzeba obsługiwać, ciągle sprawdzać czy aby nic nie wystaje i poprawiać opadające ramiączka, dlatego będąc z wizytą u mojej siostry powiedziałam jej, że jej tę bluzkę dam, bo ona ma biust obfity, wiec jej się opnie, a ja sobie zamówię metr materiału i uszyję drugą. Siostra przymierzyła bluzkę, potem przymierzyła spódnicę, okazało się, że na niej też leży idealnie no i ją ode mnie zwyczajnie wysępiła. Do domu po weekendzie u siostry wyjechałam uboższa o nowe ciuchy.

Pisząc te słowa jestem właśnie w trakcie krojenia nowej spódnicy. I tak miałam szczęście bo w sklepie fastrygi kupiłam ostatnie 1,5 metra tego lnu.


  • Czarny len
  • Letnia bluzka
  • Lniany zestaw
  • Letni zestaw z lnu
  • Czarny lniany zestaw
  • Lniany zestaw
  • Letnia spódnica
  • Lniana bluzka z guziczkami
  • Lniana bluzka
  • Lamówki
  • Lamówki
  • Lewa strona spódnicy

Udostępnij: