O mnie

Kim jestem? Odpowiem na to pytanie w mojej ulubionej formie, czyli w punktach (kolejność totalnie przypadkowa):

 

 

1. Krawcową

Pierwszy kontakt z maszyną miałam jako dzieciak, pomagałam mojej mamie, która była samoukiem i patrzyłam co robi, w liceum szyłam spódnice i spodnie. Brakowało mi jednak podstaw, dlatego jako już posunięta w czasie osoba poszłam na kurs szycia dla początkujących w ultraMaszynie i tak zaczęło się moje uzależnienie. Potem zrobiłam jeszcze kurs szycia z dzianin, natomiast trudniejszych rzeczy i detali uczę się na bieżąco sama, nie boję się zabierać za rzeczy skomplikowane, no bo co ostatecznie może się stać jak mi nie wyjdzie? Świat się nie zawali. Ciekawostka: nie kupuję materiałów na zapas (wiem, że myślisz teraz “to co z niej za krawcowa, jakaś oszukana chyba”).

2. Konstruktorką odzieży

Robię to od niedawna, ale ojezu, jak ja to kocham! Chyba nawet bardziej niż szycie, to kminienie i koncypowanie godzinami (albo dniami) jak ugryźć konkretny element to dla mnie wielka frajda. O dziwo do tej pory wszystko mi się udaje (nie było tego znowu tak dużo, więc medalu z ziemniaka jeszcze się nie domagam). Za to brawa należą się fantastyczniej nauczycielce jaką jest Agnieszka Gurba, która przekazała mi swoją wiedzę na kursie konstrukcji w “Umiem Szyć” i nadal mogę liczyć na jej pomoc jak utknę.

3. Kociarą

Mam 2,5 kota – dwa są w pełni moje, a jeden jest sąsiadki, ale przychodzi do mnie codziennie na miętoszenie i szamę (przypuszczam, że na to drugie bardziej).

4. Kierowniczką biura

Po wielu latach przeróżnych zmagań udało mi się znaleźć to co najważniejsze w pracy czyli totalny brak stresu. Mam też szczęście pracować z ludźmi należącymi do najmilszego gatunku człowieka – programistami. Uwielbiam te ich dziwne mózgi i to, że przez większą część czasu nie rozumiem co mówią.

5. Szczęściarą

Bo mam najlepszego na świecie faceta o pluszowym usposobieniu, który bez słowa skargi (no dobra, przegięłam, czasem marudzi) robi mi zdjęcia na tego bloga / instagrama / fejsa, chociaż nie jest fotografem, który nie wymaga ode mnie ani gotowania, ani sprzątania, robi takie rzeczy sam i dzięki temu ja mam czas na swoje pasje. Serio, ja chyba byłam świętą w poprzednim wcieleniu, bo w tym to nie bardzo.

6. Koksem

Od wielu lat ćwiczę na siłowni, lubię się skatować na treningu i następnego dnia płakać, że mnie coś boli. Nie robię za to żadnych orbitreków, rowerków czy biegania.

Biegać należy tylko wtedy gdy Cię ktoś goni - Janina Bąk

Siłownia to obok szycia moja największa pasja i często mam przez nią konflikt wewnętrzny – na co poświęcić swój czas, szycie czy przerzucanie ciężarów. Ciekawostka: nie spotkasz mnie na siłce z telefonem, bo robienie sobie zdjęć w trakcie treningu albo w szatni uważam za największy obciach ever. Chyba wolałabym śmigać po ulicy w skarpetach i laczkach Kubota.

7. Molem książkowym

Mój ulubiony gatunek – fantasy – wskazuje, że pomimo tego, że od jakiegoś czasu obchodzę już tylko imieniny to w głowie nadal jestem dzieciakiem. Wychodzę z założenia, że rzeczywistości mam pod dostatkiem, zatem w książkach muszą być elfy, smoki czy inne strzygi… ewentualnie smutne zwłoki, bo kryminały to mój drugi ulubiony gatunek… ewentualnie szpiedzy, bo szpiedzy są zawsze na propsie 😉

8. Włosomaniaczką

Od kilku lat obsesyjnie wręcz dbam o swoje włosy, żeby rosły długie, ładne i zdrowe i mimo tego, że wiem, że pięknej błyszczącej tafli się nigdy nie dorobię (bo włosy mi się kręcą) to i tak próbuję.

9. Układaczką puzzli

Co tu dużo gadać, uwielbiam to, relaksuje mnie to niesamowicie i każdy dopasowany puzel (piękna liczba pojedyńcza) sprawia mi dziwną satysfakcję, przyjemnie gilga mnie w mózg. Niestety mam na to bardzo mało czasu i ostatnio bardzo rzadko to robię.

10. Twórcą rzeczy wszelakich

Zawsze lubiłam tworzyć swoimi rękami, zawsze wolałam coś zrobić sama niż zlecić to komuś lub kupić (nie ze skąpstwa, ale dla zabawy). I tak powstawały różne rzeczy – obrazy, świeczniki, ozdobne puzderka, regały z karton-gipsu, tapeta z kryształkami (20 tysięcy kryształków – miesiąc klejenia), swetry na drutach, sama też stworzyłam tego bloga. Szycie doskonale zaspokaja moje twórcze zapędy.

11. Introwertyczką

Uwielbiam siedzieć w domu, uwielbiam być sama, cisza i spokój to moi ziomale. Nigdy w całym swoim życiu się nie nudziłam w domu, zawsze znajdę sobie coś do roboty. Niemniej, nie jestem totalnym zbokiem i ludzi oraz kontaktów z nimi do zachowania zdrowia psychicznego też potrzebuję, dlatego nie planuję jeszcze przeprowadzki do lasu.

12. Świrem

Mam chyba niezdiagnozowane ADHD albo OCD, albo jeszcze jakiś inny skrót, bo nie umiem odpoczywać, mój mózg ma natychmiast wyrzuty sumienia jak nic nie robię, albo zajmuję się bzdetami np. siedzeniem na fejsie. Jestem człowiekiem, który żeby odpocząć musi to sobie wpisać na listę zadań do wykonania.
A właśnie, robię też listy – aplikacja do zadań to moje podstawowe narzędzie, obawiam się, że gdybym nie miała żadnej listy to mogłabym się od razu położyć do trumny, bo nie wiedziałabym jak żyć.

13. Żarłokiem vel. koneserem

Uważam, że jedzenie jest sensem życia, więc więcej komentarza w tej sekcji nie potrzeba.

 

Podsumowanie

Po tej liście można się domyślić, że po pierwsze chyba lubię o sobie mówić i że jestem totalną nudziarą i osobą aspołeczną, chociaż ja to nazywam byciem domatorem o ograniczonych aktywnościach międzyludzkich 😉