Idealna sukienka nie istnie… oh wait!

Idealna sukienka nie istnieje? Dla mnie to zdanie nie jest już prawdą. Ta sukienka nie ma wad. A oto dlaczego tak uważam:

  • Gdy się ją założy do butów na obcasie staje się elegancka
  • Założona do adików nabiera sportowego looku
  • Mimo długości do kolan i płaskich butów nie wyglądam w niej jak pasterka (szok i niedowierzanie)
  • Jest absolutnie super wygodna
  • Jest z lnu, a to znaczy, że się świetnie sprawdzi latem
  • Ten len nie jest sztywny i nie gniecie się jakoś bardzo, do tego jest łatwo prasowalny
  • Jest kobieca, ale ma mój ulubiony kanciasto – mundurowy – męski styl
  • Nadaje się i do pracy i na spacer i na imieniny u teściowej.
A teraz konkrety. Ten wykrój to po prostu bajka.
Od kiedy skończyłam kurs konstrukcji, to mam takie zboczenie, że każdy kupiony wykrój sprawdzam w najszybszy możliwy sposób, czyli przykładam do siebie przód z tyłem i sprawdzam czy łuki na dekolcie i na pachach są płynne. Jeśli nie są to nie jest dobrze i znaczy, że nie jest dopracowany i zaczynam się zastanawiać, co jeszcze jest skopane. W tym przypadku nie było tego problemu. Jedyny minus to taki, że wierzch i spód kołnierzyka to jeden element (powinny być dwa, bo spód jest mniejszy – jeśli jest taki sam to się marszczy), ale jeszcze nie spotkałam się z takim wykrojem, że byłyby to dwa osobne elementy. Niemniej szyło mi się tę sukienkę doskonale i to tak, że nie mogłam się doczekać czasu przy maszynie. Jeśli miałabym się jeszcze do czegoś przyczepić (ale to na zasadzie upierdliwego szyciowego nazisty) to byłaby to instrukcja. I nie chodzi mi o to, że jest po rosyjsku, bo z tym można sobie poradzić, ale to, że Pani szyje overlockiem i to tkaninę (Whyyyy?). Ja jestem może dziwna, ale dla mnie overlock służy tylko i wyłącznie do obrzucania brzegów, nigdy niczego, nawet dzianiny, nie szyłam overem i nie będę. Amen.

Jeśli idzie o tkaninę to lepiej nie mogłam trafić.
Len stonewashed kupiłam w moim ulubionym internetowym sklepie, w cudnym kolorze “marsala”. O matulu, jaki on jest cudowny. Gruby, ciężki, mięciutki i absolutnie przyjemny w dotyku. Dałabym sobie głowę uciąć oraz wszystkie kończyny, że ma on w składzie wiskozę bo się mało gniecie, łatwo prasuje i zupełnie nie jest sztywny. Byłabym teraz smutnym kadłubkiem, bo to 100% len. Nie zdążyłam skończyć szyć tej kiecki, a już zamówiłam kolejne dwa kolory. Muszę jednak kupić trzeci bo właśnie na stronie vikisews pojawiła się nowa sukienka, która jest podobna do tej, czyli też będzie idealna.



Udostępnij: